Czasami się nie opłaca, ale czy nie warto?

Nowy rok – czas postanowień. Dość mocno się nad tym tematem ostatnio zastanawiałem. Cóż mogę sobie postanowić, aby – w razie powodzenia – rok 2017 uznać za udany.

Szczęśliwym zrządzeniem losu z pomocą przyszedł Karol Strasburger i jego Familiada, w której specjalnym noworocznym odcinku padło pytanie o najpopularniejsze postanowienia noworoczne. Ankietowani (swoją drogą – zastanawialiście się kiedyś, jak dołączyć do tego elitarnego grona?) przemówili:

  1. Rzucić palenie
  2. Ćwiczyć/biegać
  3. Schudnąć
  4. Zacząć dietę
  5. Znaleźć żonę/męża

Odetchnąłem z ulgą. Nie palę, w miarę regularnie biegam, na nadwagę nie narzekam, a i jakaś Bogu ducha winna niewiasta zgodziła się swego czasu zostać moją żoną. Odhaczone już na wejściu, można się rozejść.

Po chwili przyszła jednak refleksja – czy program, w którym na pytanie „Więcej niż jedno zwierzę, to?” uczestnik odpowiada „owca”, jest właściwym źródłem inspiracji? Mam pewne wątpliwości, dlatego postanowiłem zgłębić temat nieco bardziej.

No to polej…

Znacie anegdotę o kolegach, którzy siedzą na studenckiej imprezie i zastanawiają się co mogliby w swoim życiu zmienić na lepsze?

– życie ucieka, trzeba by coś zrobić – mówi jeden zaciągając się papierosem
– no to zróbmy – 
odpowiada drugi
– ale co?
– no to polej…
– może otworzymy knajpę?
– ale gdzie?
– nie wiem, bośmy jeszcze z imprezy nie wyszli…
– no to polej…

Po chwili:

– i skąd byśmy wzięli kasę na tę knajpę?
– pójdziemy do banku, weźmiemy kredyt.
– ale który bank Ci da?
– nie wiem, bośmy jeszcze z imprezy nie wyszli…
– no to polej…

Sytuacja powtarzała się przez kolejne 5 lat, aż w końcu jeden z kolegów mówi:

– wiecie, że mój szwagier otworzył knajpę 4 lata temu i świetnie mu idzie?
– a ja mówiłem pięć lat temu – odparł zbulwersowany pomysłodawca.
– a kto wiedział, że szwagier się wstrzeli w temat?!
– no to polej…

Usłyszałem ją kiedyś na konferencji, w której brałem udział. Nie bez przyczyny przyszła mi na myśl teraz, podczas rozważań na temat postanowień noworocznych. Płynie z niej bowiem prosta, a zarazem niezwykle cenna lekcja – nie zwlekaj, działaj!

Nie ma znaczenia, co sobie postanowimy, jeśli finalnie zabraknie nam zapału, na realizację tego postanowienia.

Wróćmy na chwilę do „listy Strasburgera”. Uważam, że nie ma przypadku w tym, iż najpopularniejsze postanowienia wśród ankietowanych to takie, które można odłożyć na później, bądź winą za niepowodzenie obarczyć bliżej nieokreślone „siły wyższe”.

„Nie mogę zacząć biegać w styczniu, bo jest zimno – mogę się przeziębić. Poza tym zarówno rano, przed pracą, jak i po pracy, jest ciemno, a bieganie po ciemku jest niebezpieczne. Zacznę na wiosnę. Uff, trzy miesiące wolnego, kamień z serca.” – znacie to? 

Nie opłaca się, ale może warto?

Podjęliście kiedyś w życiu decyzję z pozoru irracjonalną, która jednak sprawiła Wam radość i/lub satysfakcję? Myślę, że podejmujecie je niemal każdego dnia.


Nie opłaca się płacić za obiad w dobrej restauracji, skoro można najeść się za 1/3 tej ceny robiąc zakupy w supermarkecie i przyrządzając coś samodzielnie, w domu.

Nie opłaca się kupować dziecku kolejnej wymarzonej zabawki, przecież za chwilę mu się ona znudzi i będzie chciało coś innego.

Nie opłaca się kupować żonie kwiatów, przecież… już jest żoną.

Nie opłaca się inwestować w nowy samochód, skoro starym również przejadę z punktu A do punktu B.

Nie opłaca się lecieć na wczasy na Malediwy, przecież można wypocząć nie ruszając się z domu.


Nie opłaca się, ale czasami warto. Dla przyjemności z jedzenia, dla sprawienia radości najbliższym, dla własnej wygody, dla realizacji pasji, czy spełnienia marzeń…

Dużej odwagi wymaga czasami robienie rzeczy, których robić się nie opłaca. Równie dużą satysfakcję czujemy, gdy okazuje się, że było warto.

I tutaj krystalizuje się moje noworoczne postanowienie: bądź odważny – działaj. Tego i Wam życzę.


PS Tutaj obejrzysz wystąpienie Jacka Walkiewicza, z którego pochodzi powyższa anegdota. Gorąco polecam – warto 😉

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o